



















































Dobiega końca jedna z większych inwestycji w Lublinie. Po roku prac w wąwozie Rury nowo położona ścieżka dla pieszych oraz droga dla rowerów nabrała już ostatecznych kształtów. Czy jest się z czego cieszyć? Miejscy urzędnicy biją brawo chwaląc się "osiągnięciami" jednak to co możemy zastać w samym wąwozie pozostawia wiele do życzenia.
Zacznijmy od początku. Stara ścieżka dla pieszych w wąwozie od lat się rozpadała i była w coraz gorszym stanie. Od lat starano się by to zmienić, jednak miejscy urzednicy nie wykazywali chęci by to zmienić. I tu z pomocą przyszedł budżet obywatelski. Co nastąpiło dalej?
2019: D-1 CZUBY, LSM ŁĄCZY NAS WĄWÓZ – MIEJSCE AKTYWNEGO WYPOCZYNKU I REKREACJI
Projektu niezrealizowano. Zamiast tego zaproponowano jednak budowę łącznika istniejącego chodnika z ul. Armii Krajowej. Jednak i ta opcja nie została wykonana. Z samym odcinkiem pojawiły się dodatkowo problemy natury prawnej. Kolejną próbę podjęto już rok później.
2020: O-1 CZUBY, LSM ŁĄCZY NAS WĄWÓZ – MIEJSCE AKTYWNEGO WYPOCZYNKU I REKREACJI - CD.
Kolejny raz projekt nie został zrealizowany.
Jak mogliśmy przeczytać w opisie projektu:
Aleja Miast Partnerskich położona w wąwozie Rury jest w bardzo złym stanie technicznym.Jej asfaltowa nawierzchnia jest spękana, w wielu miejscach zapadnięta i nierówna, co stwarza zagrożenie dla przemieszczających się po niej licznych spacerowiczów, biegaczy i rowerzystów. W związku z powyższym niezbędne jest pilne przeprowadzenie jej remontu.
Przebudowę rozpoczęto jeszcze w 2023 roku. Na wykonanie dwóch odcinków o łącznej długości około jednego kilometra dano wykonawcy aż rok czasu. Tak, rok czasu na wykonanie prac, która nie powinna zająć więcej niż dwa do trzech miesięcy.
Projekt zakładał wykonanie asfaltowej drogi dla rowerów oddzielonej pasem zieleni od ciągu pieszego wykonanego z kostki.
Dlaczego na wykonanie tak małego zakresu prac potrzeba było roku czasu? O tym można było się przekonać odwiedzając wąwóz. Przez większość czasu nie działo się tam zupełnie nic.
Przenieśmy się do połowy 2024 roku. Ścieżki w końcu powstały. Nawet prezydent Lublina - Krzysztof Żuk pochwalił się efektami prac. Nie wiemy tylko czemu twierdzi, że z wąwozu korzystają tylko mieszkanki dwóch dzielnic...
Czy jednak jest się czym chwalić?
Praca jaką wykonano w wąwozie wygląda ładnie z daleka. Jednak kiedy przyjrzeć się bliżej, od razu rzuca się w oczy wiele nieprawidłowości. Najlepiej z całości wygląda asfaltowa droga dla rowerów. Miejscami widać, że nie dopilnowano by asfalt był prawidłowej grubości. Czasem wystaje nad krawężniki, czasem nie.
Znacznie gorzej jest z pasem zieleni oddzielającym ścieżki. Między drogą dla rowerów, a chodnikiem pozostawiono dziurę, która stwarza niebezpieczeństwo dla pieszych i rowerzystów. Jeśli rowerzyście przyjdzie zjechać awaryjnie na pas zieleni, może dojść do wypadku i potrącenia pieszego. Z pasa zieleni po prostu nie da się ponownie wrócić na asfaltową drogą.
Jeszcze gorzej jest, kiedy przyjrzymy się kostce na ciągu pieszym. Jeśli ktoś się kiedyś zastanawiał jak nie układać kostki, to w wąwozie mamy idealny przykład. Dodajmy, że zgodnie z projektem zastosowano kostkę bezfazową, która miała ułatwić poruszanie się z wózkami. Nie wiemy, jakie doświadczenie maja pracownicy wykonawcy, wiemy natomiast, że kostki tak się nie kładzie.
Kostka została ułożona bardzo niechlujnie. Widać, że nie przygotowano odpowiednio podłoża. Niektóre z kostek wystają, niektóre są poniżej poziomu. Idąc chodnikiem nierówności czuć pod nogami. W wielu miejscach o kostkę wystającą ponad poziom kostek sąsiadujących łatwo się potknąć. Całość stwarza niebezpieczeństwo dla pieszych, czyli dokładnie to samo, co było powodem przebudowy. Na ścieżce widać też źle położone krawężniki. Ponownie raz powyżej, raz poniżej kostki, miejscami nawet pod katem.
Wracając do kostki. W wielu miejscach widoczne są uszkodzenia samej kostki. Pozostaje pytanie czy wykonawca skorzystał z najtańszej opcji będącej jakimś odpadem, czy uszkodzili ją sami robotnicy podczas pracy? Kostka jest ułożona nierównomiernie. Szczeliny są różnej szerokości, a w dodatku brakuje tam wypełnienia. W takim stanie taka nawierzchnia nie przetrwa zimy.
Czy tak wyglądać powinien chodnik, na wykonanie którego wykonawca miał rok czasu? Zdecydowanie nie. W obecnym stanie całość nie powinna w ogóle przejść odbioru. Zadowolony będzie tylko wykonawca, który zainkasował za to całkiem niemałą kwotę oraz miejscy urzędnicy, którzy wpiszą wawóz na listę swoich "osiągnięć"

Dodaj komentarz