
Od kilku tygodni mieszkańców naszego kraju straszy się gwałtownym wzrostem cen masła. Czy jest się czego obawiać?
[Tekst nie promuje żadnego sklepu, a promocja ze zdjęcia zakończyła się przed jego publikacją. Wskazanie produktów było niezbędne, by przedstawić schemat zachowań na rynku]
Ceny masła wynoszą już ponad 12 złotych! Tak grzmią politycy jednej z partii i winą obarczają obecny rząd.
Wkrótce po nich w podobnym tonie lecz nieco łagodniej zaczęła pisać prasa. Tu winą obarcza się zmniejszoną produkcję mleka.
Jeśli przyjrzeć się jednak cenom tego ostatniego, to ceny stoją w miejscu.
Co zatem zaszło? Zaczęło się od pokazania cen u tzw. ”janusza" biznesu, gdzie ceny produktów były wyższe o kilkadziesiąt procent od zwykłej ceny rynkowej. Ten zabieg miał być "dowodem", że ceny rzeczywiście wzrosły. Takim sposobem napędzono panikę i część ludzi uwierzyła. Paradoks polega na tym, że była to akcja polityczna. W międzyczasie rzeczywiście nieznacznie wzrosły ceny regularne, co się wpasowało w narrację.
Przyjrzyjmy się zatem produktowi, który nabyć można w jednej z sieci handlowych działających w kraju.
Masło Mleczna Dolina, jest marką należąca do znanej sieci z logo owada. Mamy promocję, cena z aplikacją wynosi 4.98. Fakt, do niedawna w promocji było taniej. Popatrzmy jednak na cenę regularną - 8.49. Do 12 złotych jednak daleko. Cena taka utrzymuje się w normie od dłuższego czasu. Po podwyżkach ogólne ceny wynoszą około 9zł, gdzie wcześniej wahały się między 7, a 9.
Ale popatrzmy na coś innego. Znany portal aukcyjny, i oferta sponsorowana jakiegoś losowego sprzedawcy:

Tak się właśnie napędza podwyżki. Kupujemy produkt tanio w znanej sieci handlowej i sprzedajemy go znacznie drożej. Człowiek przestraszony medialnymi wysokimi cenami, nie sprawdzi, że u "źródła" produkt jest tańszy.
Tu jest jeden przykład, ale w innych sieciach i przy innych produktach sytuacja wygląda podobnie. Oferty sponsorowane ze znanego portalu aukcyjnego mają zawyżone ceny na masłach wszystkich producentów. Wysokie ceny są efektem spekulacji lub chęci łatwego zarobku przez sprzedającego. Jeśli pójdziemy do dowolnego większego sklepu, niekoniecznie tego z przykładu z łatwością trafimy albo na promocję, albo na cenę znacznie poniżej 10zł.
W historii mieliśmy już wiele takich sytuacji. Zmanipulowane ceny cukru utrzymywały się na wysokim poziomie przez długi czas. Mleko, które ma od dawna wysokie ceny regularne jest sprzedawane za pół ceny w promocjach odbywających się po kilka razy w miesiącu.
Tym razem ponownie padło na masło. Kiedy ostatnim razem doszło do podobnej sytuacji ceny nigdy nie wróciły do bazowego poziomu. Produkt za to pojawia się od tego czasu w ciągłych promocjach. Czy tym razem będzie inaczej? Przykład poprzednich podwyżek i innych produktów może wskazywać, że i tym razem inaczej nie będzie.
Dodaj komentarz